Przynęty spinningowe

METODA SPINNINGOWA

 

Łosoś atlantycki, troć wędrowna


Blachy wahadłowe

Najczęściej używane nad Parsętą wahadłówki to pochodne słynnej "karlinki". Miała ona owalny przód i zwężający się trójkątnie tył, z silnym wykrępowaniem w środkowej części. Pierwowzór jest dzisiaj trudny do ustalenia, bowiem blaszki te były wycinane i klepane ręcznie, co wyklucza powtarzalność kształtu - do krępowania materiału używano kulki z łożyska i ołowianej formy. Były wśród nich wzory, które lepiej pracowały przy niższej wodzie, inne przy wysokiej. Każdy nowy wykonawca modyfikował je w poszukiwaniu optymalnej pracy w nurcie rzeki - i tak jest do dzisiaj.
"Karlinki" mają najczęściej długość 5,0-5,5 cm, a szerokość 2,7-3,0 cm. Wykonywane są z blachy miedzianej lub stopowej (mosiądz, brąz) o grubości od 1,5 do 2,0 mm. Cechuje je głębokie wytłoczenie, powodujące łatwość wchodzenia przynęty w ruch obrotowy. W kolorystyce dominuje miedź (zgodnie z powiedzeniem: "kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi"), mosiądz i srebrzenia. Często stosuje się blachy dwukolorowe w dowolnych wariantach (srebrzenie i kolor materiału) oraz różnego rodzaju tłoczenia i frezy, tworzące wzorki na powierzchni i załamujące światło.

Renomę, szczególnie w połowie łososi, uzyskały klasyczne srebrne ALGI 2 i 3 oraz CYKLOPY.
Rzadziej nad Parsętą stosuje się "trzebiatówki" z dociążeniem oraz modne i skuteczne na Redze MORSY i ich pochodne.
 

 
Blachy wahadłowe są uniwersalną przynętą, szczególnie cenioną wśród doświadczonych, miejscowych wędkarzy, którzy - uznając ich walory - w mniejszym stopniu podlegają "modzie" oraz wpływom reklamy. Nie bez znaczenia jest też niska cena wyrobów fabrycznych, ich dostępność oraz możliwość samodzielnego wykonania przy użyciu prostych narzędzi.


Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że wahadłówki nie są przynętą dla wędkarzy, dla których receptą na sukces jest mechaniczne (czyt. bezmyślne) ściąganie przynęty do siebie - choć różnie z rybami "w kropki" bywa.
 

 
Skuteczność wahadłówek tkwi w ich możliwościach - w rodzaju i zakresie pracy, sposobach prezentacji oraz świadomego ich wykorzystania. Pod tym względem można śmiało porównać je do woblerów.
Dobrze dobrana do warunków wahadłówka pracuje w opadzie i (przy blokadzie) w poprzek nurtu; można "puszczać" ją z prądem, kontrolując jej spływ i rodzaj pracy przy otwartym kabłąku kołowrotka; można nawijać do siebie regulując prędkością jej zachowanie oraz łączyć wszystkie wymienione metody podczas jednego rzutu. Zakres pracy to klasyczne wychylenia na boki (wahadłowe) z różną amplitudą i częstotliwością, poprzez ruch wahadłowo-obrotowy do pełnej, bardzo agresywnej pracy obrotowej. Do tego dochodzi świadomy dobór kolorystyki do warunków oraz ryb, na które się nastawiamy - kelty, srebrniaki, czy ryby "zasiedziałe".

Kilka dobrze dobranych wahadłówek pozwala skupić się wędkarzowi na sposobie łowienia, zamiast szukać innych rodzajów przynęt i rozpraszać się przy ich doborze i zmianie rytmu wędkowania.

Znam wędkarzy, którzy łowią wyłącznie na wahadłówki, często własnej roboty, z których każda jest inna i nieraz mało starannie wykonana, a uzyskiwane przez nich wyniki - w ciągu całego sezonu - budzą podziw i uznanie. Świadczy to niewątpliwie o możliwościach tych przynęt, a przede wszystkim o sztuce wędkowania, której, niestety, wielu wędkarzy nie docenia.

Uwaga: posiadanie na łowisku różnych przynęt jest wysoce wskazane; tam gdzie ryba zaznaczyła swoją obecność, a nie reaguje na przynętę przy różnych sposobach jej prezentacji - zmiana może przynieść sukces!

Jeśli ktoś dysponuje wiedzą na temat najstarszych "karlinek" i posiada ich wzory - proszę o kontakt: redakcja@salmon.pl.


Obrotówki

Obrotówki to drugi w kolejności popularny, całosezonowy i bardzo skuteczny rodzaj przynęt, stosowany w połowie troci i łososi na wszystkich rzekach w Polsce. Ich podstawową zaletą jest agresywna praca, która nawet w przypadku nowicjuszy daje duże szanse na wędkarski sukces.


Wśród obrotówek najczęściej stosowane są pochodne Meppsa typu Long nr 3-4. Swoich "wyznawców" mają Garbatki nr 4 ("żurki") oraz obrotówki typu Veltica nr 4-5, Comet nr 4-5, Popper nr 4-5 i Aglia nr 4-5. Wszystkie są łowne, choć różnią się szybkością obrotów, kątem wychylenia łopatki (skrzydełka) i częstotliwością drgań. Prawidłowość jest taka, że im węższa łopatka tym kąt jej wychylenia i opór w wodzie mniejszy, a prędkość obrotowa i częstotliwość drgań wyższa - także tłoczenie łopatki ma na to wpływ; zakładamy jednak dbałość producenta o właściwy kąt pracy przynęty. Wędkarz odczuwa to wyraźnie na kiju, a żadna przynęta nie niszczy lepiej kołowrotków niż duże i szerokie Comety i Aglie w silnym nurcie rzeki.


Wśród wymienionych obrotówek najbardziej agresywną pracą cechują się Comety, Aglie i Garbatki (te ostatnie mają najniższą prędkość obrotową, a ich praca daje na kiju poczucie "bicia", podobnie jak niektórych wahadłówek). Kąt ich pracy i opór stawiany w wodzie jest największy, a siłę drgań można ocenić obserwując powierzchnię wody przy płytkim prowadzeniu. Pamiętajmy jednak, że "agresywna praca" jest pojęciem umownym, a skuteczność przynęt najlepiej oceniają same ryby - my opieramy się jedynie na własnym doświadczeniu i wynikających z niego przekonaniach.


Dużą zaletą obrotówek jest łatwość prowadzenia. Zadaniem wędkarza jest utrzymanie ich przy dnie i skupienie się na starannym obłowieniu domniemanych stanowisk ryb. Wadą jest tendencja wynoszenia ich do góry przez nurt, tym większa im szersza łopatka i siła prądu rzeki. Sposobem na nią jest zwiększanie wagi korpusu. Często jednak powoduje to ukośne prowadzenie przynęty, związane z przesunięciem środka ciężkości do tyłu i mniej regularną pracę. Trudności te potęgują się na załamaniach i wybiciach nurtu, gdzie często znajdują się stanowiska ryb. Lepiej jest czasem zastosować nieco lżejsze przynęty, a efekt wynoszenia rekompensować krótszymi, a bardziej celowymi rzutami.
Bardzo ważna jest jakość wykonania tych przynęt - w dobrych obrotówkach korpus nie obraca się i nie skręca linki, a łopatka natychmiast "zapala" w zetknięciu z nurtem.

Obrotówki można szczególnie polecać przy połowie srebrniaków, które od niedawna przebywają w słodkiej wodzie. Ryby te cechuje zwykle duża agresja, a ataki zdarzają się nawet przy płytkim prowadzeniu przynęty i z dala od stanowiska ryby.
Łowiąc obrotówkami, szczególnie tymi największymi, należy mieć na uwadze, że ich silna akcja może wywołać też odwrotny od zamierzonego skutek (np. przy niskiej i czystej wodzie). Próby zmiany przynęty mają wówczas nikłe szanse na sprowokowanie wystraszonej ryby.



Woblery

Woblery to grupa przynęt uniwersalnych - całosezonowych - i bardzo łownych. Wydaje się, że spektrum możliwości ich prezentacji i wykorzystania w różnych warunkach przewyższa pozostałe przynęty spinningowe. Jednocześnie są dość trudne i wymagają sporego doświadczenia w stosowaniu. Bardziej niż u innych przynęt liczy się tu właściwy dobór konkretnego woblera do warunków łowiska i wykorzystania jego indywidualnych właściwości.
Znajduje to odzwierciedlenie w bardzo szerokiej produkcji rzemieślniczej tych przynęt, gdzie wręcz kładzie się nacisk na "różnorodność", w odróżnieniu od "fabrycznej" tendencji absolutnej powtarzalności. Świadczy też o tym ilość mitów, jakimi obrastają w świadomości wielu wędkarzy niektóre z egzemplarzy.


Możliwości konstrukcyjne, ręczny sposób wykonania z różnych odmian drewna (balsa, lipa, topola, korzeń olchy), konieczność ulegania strukturze materiału i naturalna tendencja poszukiwań twórców - często autentycznych artystów - powoduje nieskończoną różnorodność tych przynęt, podobnie jak ma to miejsce przy produkcji sztucznych much. Jest to siła i słabość, bowiem wędkarz zmuszony jest do stałego dopracowywania kolekcji sprawdzonych, łownych egzemplarzy, które nie są wieczne na obfitujących w zaczepy wodach trociowo-łososiowych.

Oczywiście jest wiele fabrycznych, niezłych produktów, na które również można łowić z powodzeniem. Jednak dla prawdziwych zwolenników i znawców będzie to tylko środek zastępczy. Chciałbym tu podkreślić wiodącą i stymulującą rolę rzemiosła (rękodzieła), bowiem stąd czerpie wzorce produkcja seryjna i z nią związany jest dalszy rozwój tych przynęt. Przykładem mogą tu być woblery "z Czarnego", "Kujawskie", czy "Lubelskie".

Praca woblera zależy od wielu czynników konstrukcyjnych i materiałowych. Najprostsze oparte są na stabilności kształtu (same przyjmują w wodzie prawidłową pozycję) i wykonywane są bez dociążenia - przykładem "gębale" z Lędyczka. Tam, gdzie stosowane jest dociążenie, kształt zależy już tylko od wyobraźni twórcy.

Rodzaj użytego materiału ma wpływ na wytrzymałość i trwałość woblera, ale ważniejszy jest jego ciężar właściwy, który decyduje o pracy przynęty. Im ciężar ten jest niższy (większa wyporność), a ewentualne dociążenie bardziej skupione i zbliżone do środka bocznego oporu, tym "żywsza" jest jej praca w wodzie.

O rodzaju ruchu decyduje kształt woblera, położenie środka ciężkości oraz wyporu, ale przede wszystkim łopatka sterowa. Z jednej strony pełni ona rolę steru głębokości, który wytwarza siły (podciśnienia i nadciśnienia), sprowadzające przynętę w dół, z drugiej, powstają na jej górnej, płaskiej powierzchni zawirowania przepływu (tzw. "wiry Karmana"), które destabilizują przepływ strug wody i wytwarzają charakterystyczne wychylenia steru na boki. Kiedy ster wychyla się w jedną stronę, tylna część woblera podąża w przeciwnym kierunku względem osi obrotu, którą wyznacza środek bocznego oporu. Im bliżej ten środek przedniej części, tym praca woblera jest bardziej "ogonowa" - większa amplituda w tej części - a częstotliwość wychyleń wyższa. Taką pracę mają woblery z szeroką, wyporną częścią przednią i wąskim ogonem.

O szybkości sprowadzania woblera w głąb wody i generowaniu jego wychyleń decyduje kąt nachylenia steru do jego osi podłużnej po zanurzeniu, kształt steru, wielkość jego powierzchni oraz położenie względem punktu zaczepienia linki. Siły powodujące zanurzenie i drgania woblera są jednak sobie przeciwstawne - optymalny do głębokiej pracy jest kąt 3-7 stopni, jednak najwyższą częstotliwość drgań osiągają takie woblery przy ściąganiu w pionie pod samym brzegiem. Aby zwiększyć ich ruchliwość przesuwa się punkt zaczepu linki w okolice geometrycznego środka powierzchni steru.

Bardzo ważne jest, aby kotwice i sposób mocowania linki miały co najmniej dwa stopnie swobody - wobler jest tym "żywszy", im mniej skrępowany w budowie i pracy.

Zakres tego opracowania nie pozwala na rozwijanie skomplikowanych zależności, decydujących o zachowaniu woblerów i ma raczej na celu zwrócenie na nie uwagi. Co prawda doświadczenia nie da się zastąpić żadną teorią, ale przynęty sprawdza się najlepiej na łowisku, a ich jakość (na szczęście) weryfikują ryby, więc nie ma się czym przejmować podejmując decyzję przy zakupie.

Jak widać operowanie przez wytwórców parametrami konstrukcyjnymi woblerów (materiał, kształt, wyporność, waga, położenie środka ciężkości i wyporu, dobór steru i jego położenie, miejsce zamocowania uchwytów kotwic i linki) dają wręcz nieograniczone możliwości uzyskiwanych efektów zachowania się przynęty w wodzie. Do tego dochodzi kolorystyka i rysunek powierzchni. Można zaryzykować twierdzenie, że przy odpowiednich badaniach i symulacjach oraz wykorzystaniu nowoczesnych materiałów "miękkich" (silikonowych), przynęty te można niemal wiernie upodobnić do naturalnych pod względem wyglądu i wytwarzanej hydroakustyki. Stąd trudno znaleźć bardziej rozwojowy model spinningowych przynęt sztucznych.

Nie ma jednak róży bez kolców - przynęty te mają też swoje wady. Należą do nich:
 
  • wysoka cena, wynikająca z nakładów pracy przy ich wykonaniu;
  • trudność oceny walorów użytkowych przynęty przy zakupie, szczególnie przy wyrobach rzemieślniczych;
  • trudność i czasochłonność samodzielnego wykonania, nie mówiąc o talencie rzeźbiarskim;
  • niska waga przy dużej powierzchni, utrudniająca rzuty, szczególnie przy wietrznej pogodzie;
  • niższa skuteczność zacięcia i dość znaczna liczba wyhaczeń;
  • utrata odległości rzutu dla osiągnięcia właściwej głębokości prowadzenia;
  • dość częste zaczepianie linki przez kotwice podczas rzutu;
  • natychmiastowa utrata "pracy" po złapaniu na punkty swobody najmniejszych śmieci;
  • trudność przeniesienia nad rozpoznanymi zaczepami w nurcie i przy samym brzegu;
  • wymagane dość duże doświadczenie w stosowaniu.

Listę niedogodności można dalej wydłużać, podobnie jak listę zalet, które mają tą przewagę, że owocują pięknymi rybami i wędkarskimi przeżyciami. "Złego" woblera można sprawdzić w innych warunkach (często okazuje się doskonały), poprawić lub w najgorszym przypadku odłożyć na półkę.

Na Parsęcie i Radwi, podobnie jak na innych rzekach trociowo-łososiowych, stosuje się najczęściej woblery o długości 7-11 cm, głęboko i średnio-głęboko schodzące. Kolorystyka jest bardzo szeroka - od barw stonowanych do ostrych z zakresu czerwieni, żółci, niebieskości i zieleni, często w odcieniu fluo. Powszechnie stosowane są różne materiały odblaskowe, a w wyrobach fabrycznych folie holograficzne, tworzące zarówno kolorystykę jak i rysunek powierzchni, często imitując wzory naturalne. Najważniejsza jest jednak praca woblera w nurcie i penetracja potencjalnych stanowisk ryb. Osobiście stosuję przy połowie keltów i ryb "zasiedziałych" woblery o akcji średnio agresywnej, z tendencją "myszkowania" przy dnie i wykładania na boki, w jaskrawszych barwach przy wyższej, "trąconej" wodzie i w barwach bardziej stonowanych, nieraz ciemnych, przy wodzie niskiej i czystej. Do połowu srebrniaków wybieram akcję i kolory bardziej agresywne. Jeśli chodzi o wielkość woblera to stosuję zasadę - im wyższa woda i głębokość łowiska, tym większa przynęta - i odwrotnie.

Teorie dotyczące konstrukcji woblerów wyniosłem z licznych dyskusji i własnych doświadczeń przy ich wykonywaniu oraz teorii hydrodynamiki i praktyki żeglarskiej; wdzięczny będę za uwagi osób, które z tymi dziedzinami mają do czynienia zawodowo i mogą wnieść cenne uwagi i uzupełnienia do prezentowanych treści, nawet wtedy gdy wywrócą je do góry nogami.

Przedstawione informacje i poglądy są rezultatem ok. 20 lat moich doświadczeń i spotkań "nad wodą", które przedstawiam młodym, mniej doświadczonym wędkarzom oraz pod osąd kolegów "o kiju", w celu poszukiwania "prawdy obiektywnej" - która być może w wędkarstwie nie istnieje.
Wszelkie ciekawe komentarze i uzupełnienia będą opublikowane. Szczególnie wdzięczny będę nestorom wędkarstwa trociowego w Polsce za uwagi i przekazanie swoich bogatych doświadczeń w celu kontynuacji i kształtowaniu tradycji oraz kultury wędkarskiej.

 

 

Ewententualne uwagi i uzupełnienia do tego działu prosimy nadsyłać na adres redakcji.